PublicystykaSpołeczeństwo"Grupa rezerwy szła do cywila"
mail
[Zaloguj]

13-03 - dzisiejsze rocznice:

Linki

„Grupa rezerwy szła do cywila…” (o przemijaniu)

Chusta (...) Przekształcenie naszej armii w całkowicie zawodową położy kres owemu obyczajowi. W jakimś stopniu też zuboży katalogi rodzinnych wspomnień. Jeśli komuś uda się jeszcze zauważyć na ulicy grupkę owiniętych w chusty młodych mężczyzn to będzie to zapewne jakaś „rekonstrukcja historyczna”. Zapewne jedna z wielu starających się zachować koloryt w naszym coraz bardziej zunifikowanym życiu. (...)
Przez kilka dni zdołałem odwyknąć od polityki i jakoś wcale za nią nie tęsknię. Po przerwie zajrzałem do Salonu i pierwsze, co mi rzuciło się w oczy to wezwanie Macieja Eckarda by „zdywersyfikować” spojrzenie na politykę. Zachęcony właśnie to robię manifestując swój „zdywersyfikowany” do poziomu obojętności stosunek.
 
Jednak prawda jest taka, że jak bardzo bym nie manifestował to nie zmienię faktu, że w zasadzie… wszystko jest polityką. Nawet nasze wspomnioenia. A raczej ich powody.
 
Właśnie, w drodze do pracy, wysłuchałem wspomnień byłych żołnierzy zasadniczej służby wojskowej wspominających swoje pożegnanie z armią. Pożegnanie ubrane w rytuał zwany rezerwą. Znany prawie każdemu, bez względu na to czy ów „każdy” miał okazję (chciałem napisać „szczęście”, później „nieszczęście” ale w obu przypadkach bym pewnie chybił) swoje odsłużyć a później do owej wymarzonej rezerwy się udać.
Owa obyczajowa ciekawostka zawsze przykuwała uwagę postronnych poprzez swoje hałaśliwe zrytualizowanie. Zawsze musiały być śpiewy, kolorowe chusty i grupowe przemarsze przez mijane miasta i miasteczka. Wielu przypadkowych widzów z lękiem usuwało się „rezerwie” z drogi ale z ręką na sercu przyznam, że przy tym budzącym faktyczny niepokój sztafażu nigdy nie zetknąłem się z sytuacją by rezerwiści komukolwiek zrobili krzywdę. Co najwyżej kłopot kolegom (pewnie tu zasłużę na jakieś straszne słowa) z WSW zmuszonym do interwencji wobec nadmiernie rozbawionego towarzystwa.
 
Wiem, że to było jedno z moich najgłupszych marzeń ale jako dzieciak chciałem być rezerwistą. Chciałem, wraz z kolegami uwziąć w posiadanie jakąś mieścinę, paradować w chuście z obezwładniającą wyobraźnię grafika i takimiż frędzlami czy pomponami. Oczywiście nie marzyła mi się zasadnicza służba wojskowa, cała wojskowa dyscyplina ani, nie daj Bóg, wojskowa „fala”. Po prostu chciałem przeżyć ten jeden, z cała pewnością podszyty czystą radością  (jak mało co innego w życiu) epizod.
 
 O rezerwie piszę bo to ostatni moment i okazja ku temu. Wkrótce ostatni raz będzie można zetknąć się z opuszczającym w tak kolorowy i głośny sposób szeregi naszych sił zbrojnych rocznikiem. Jak napisałem wszystko jest polityką. I za wszystko w mniejszym lub większym stopniu, polityka odpowiada. Przekształcenie naszej armii w całkowicie zawodową położy kres owemu obyczajowi. W jakimś stopniu też zuboży katalogi rodzinnych wspomnień. Jeśli komuś uda się jeszcze zauważyć na ulicy grupkę owiniętych w chusty młodych mężczyzn to będzie to zapewne jakaś „rekonstrukcja historyczna”. Zapewne jedna z wielu starających się zachować koloryt w naszym coraz bardziej zunifikowanym życiu.
 
Oczywiście nie twierdzę, że to źle czy dobrze. Po prostu tak jest i tyle. Rezerwiści wyginą jak wyginęły wcześniej dinozaury a po nich, na przykład, ptak Dodo. Ot, po prostu legną pod ciężarem zmieniającego się otoczenia. Pozostaną po nich legendy porównywalne pewnie z tą o Nessie oraz katalogi coraz bardziej wyśrubowanych przez zawodną pamięć i nieokiełznaną wyobraźnię rekordów. Takich jak niezmierzone morza alkoholu wypijanego w drodze, tygodniowe opóźnienia pociągów spowodowane przez rozbawioną „rezerwę”, milionowe miasta drżące w posadach, nieprzebrane tłumy zapłakanych kobiet (to chyba fantazja największa) żegnających i witających „rezerwę”.
 
Mimo wszystkich drżeń serca spowodowanych świadomością zbliżających się grup chłopaków z „Wiosny85”, „Lata91” itd. żal, że znów cos przeminęło jest jak najbardziej szczery. Może z powodu bardziej ogólnej refleksji o przemijaniu niż przez brak owych emocji ale jednak jest.
 
Godzina piąta minut trzydzieści 
kiedy pobudka zagrała 
grupa rezerwy szła do cywila 
niejedna panna płakała 
Niejednej pannie, żal się zrobiło 
i serce z bólu zadrżało, 
że jej kochanek szedł do cywila 
a jej się dziecko zostało 
Na dworcu głównym, w mieście Koszalin 
wszystkie się panny zebrały 
z kamieniem w ręku, z dzieckiem na ręku 
na rezerwistów czekały …

rosemann,
dodany: 2009-06-23
Słowa kluczowe: Polska, obyczaj, rezerwa, nostalgia,
KOMENTARZE:
Zaloguj się