PublicystykaPolskaWylew państwowego patriotyzmu
mail
[Zaloguj]

06-09 - dzisiejsze rocznice:

Linki

Wylew państwowego patriotyzmu

BanRP Po wejściu w życie Traktatu Lizbońskiego, nawet jak oflagujemy wszystkie szalety na terenie obecnej Polski, to państwowości od tego nam nie przybędzie. Biało-czerwona flaga i Orzeł Biały przestają być od 1 grudnia 2009 państwowymi symbolami, bo przestaje istnieć państwo o nazwie Rzeczpospolita Polska. Oczywiście kraina nad Wisłą będzie ładnie wyglądała przyozdobiona regionalnymi chorągiewkami i symbolami w czasie lokalnych świąt.

Polski Sejm w krótkich abcugach modyfikuje przepisy o barwach narodowych tak, by polskie flagi można było wywieszać kiedy się chce i gdzie się chce. Uczeni konsultanci z Uniwersytetu Jagiellońskiego sekundują w tym podając całą masę naukowych powodów takiej zmiany.

To się ładnie po francusku nazywa l’esprit d’escalier. I należałoby to przetłumaczyć na: ‘obudzili się z ręką w nocniku’. Po wejściu w życie Traktatu Lizbońskiego, nawet jak oflagujemy wszystkie szalety na terenie obecnej Polski, to państwowości od tego nam nie przybędzie. Biało-czerwona flaga i Orzeł Biały przestają być od 1 grudnia 2009 państwowymi symbolami, bo przestaje istnieć państwo o nazwie Rzeczpospolita Polska. Oczywiście kraina nad Wisłą będzie ładnie wyglądała przyozdobiona regionalnymi chorągiewkami i symbolami w czasie lokalnych świąt. A nawet miejscowe władze będą mogły sobie te symbole, kolory, herby, chorągiewki itp. dowolnie modyfikować tocząc boje a to o koronę, a to o głębię czerwieni. Nie ma to żadnego znaczenia dla tworzącego się właśnie nowego organizmu państwowego – Unii Europejskiej.

Nie potrzeba do tego nawet świeżo „wybranego” prezydenta Hermana van Rompuy, który - ledwo się pojawił - chce zastąpić symbole narodowe ogólnoeuropejskimi... Van Rompuy nic nie musi „zastępować”, a jedynie nakazać, by symbole nowego państwa były eksponowane w należnych im miejscach. A lokalne znaki, regionalne herby, chorągwie itp. – mogą być przecież wywieszane przez tubylców przy okazji świąt regionalnych obok symboli państwowych, tzn. obok niebieskiej flagi ze złotymi gwiazdkami.

Erupcję państwowego patriotyzmu będziemy pewnie obserwowali jeszcze przez jakiś czas. Nie tylko w polskim Sejmie. Inne lokalne rady terytorialne też prawdopodobnie zaczną gwałtownie wprowadzać nowe regulacje wzmacniające byłe państwowe struktury. Jest to już jednak raczej musztarda po obiedzie, bo Traktat Lizboński zamienia jednoznacznie federację państw w jedno państwo. Państwo wprawdzie federacyjne, a więc z pewną dozą różnych autonomii tu i ówdzie, ale jednak – państwo.

Jesteśmy uczestnikami niespotykanego dotąd w historii ludzkości eksperymentu – dobrowolnego likwidowania kilkudziesięciu państw i scalenia ich w jeden nowy organizm. Unia Polski-Litewska to był ‘mały pikuś’ przy Unii Europejskiej.

Spróbujmy zgadnąć, jak to będzie dalej przebiegało?

Właśnie powołany został prezydent UE. Od tej chwili wszyscy prezydenci mogą się już czuć jak – nie przymierzając – co najwyżej wojewodowie w Polsce. Dlatego dziwi mnie pospieszna inicjatywa Donalda Tuska ustawowej redukcji kompetencji prezydenta. Chyba nie ma takiej potrzeby, bo sprawy podstawowe dla funkcjonowania państwa i tak szybko zostaną zabrane z lokalnych parlamentów do brukselskiej centrali.

Co jest najistotniejsze dla funkcjonowania państwa? Co najpierw zostanie zrobione w UE, tuż po 1 grudnia? Ano, trzeba skonstruować mini-administrację, która będzie przejmować kolejne dziedziny zarządzania większością kontynentu. Najważniejsza jest głowa – prezydent. Tego już mamy. Dwa – minister spraw zagranicznych do reprezentowania nowego państwa na zewnątrz. Tego też mamy. (Fakt, że są to mało znani dotąd politycy tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że cały nowy rząd UE będzie marionetką poruszaną przez anonimowe dzisiaj siły.) Konieczne są jeszcze cztery ministerstwa, by państwo zaczęło funkcjonować.

Ministerstwo Wojska. Granice administracyjne UE muszą być jakoś bronione przed chętnymi na kawałki terytoriów, gdzie jest słabiutka władza. Te kawałki to kraje bałtyckie, Polska przy granicy z Białorusią, Rumunia przy granicy z Mołdawią, ale też Grecja granicząca z ekspansywną Turcją. Utrzymanie terytorium, na którym mieszkają „obywatele” (czyt.: podatnicy) nie będzie łatwe. Potrzebna jest duża, dobrze dowodzona armia. Trzon jej mogłaby stanowić np. obecna Bundeswehra.

Ministerstwo Spraw Wewnętrznych (Policji). Jest konieczne do utrzymania porządku wewnątrz. Z pewnością obudzeni z ręką w nocniku lokalni narodowi watażkowie będą próbowali wzniecać różne niepokoje, może nawet powstania? Trzeba zadbać o unifikację dokumentów (zresztą paszporty maja już odpowiednie nadruki), silną administrację wewnętrzną oraz różne służby zajmujące się bezpieczeństwem obywateli.

Ministerstwo Sprawiedliwości. Ta struktura będzie stała na straży nowo stanowionego prawa. Niezadowolonych z UE będzie można dzięki temu zupełnie legalnie neutralizować. Właśnie – urzędujący wciąż jeszcze - prezydent RP ma do 30 listopada czas na podpisanie ustawy o przekazaniu niektórych kompetencji polskich sądów do Brukseli. To ładnie się wpisuje w działania konieczne dla utworzenia nowego państwa.

Na to wszystko potrzebne są oczywiście pieniądze. Trzeba zatem jak najszybciej powołać Ministerstwo Finansów i scentralizować wpływy z podatków w jedno miejsce. O tym już zresztą napomknął van Rompuy w pierwszym swoim wystąpieniu. Prawdopodobne jest pozostawienie autonomii podatkowej poszczególnym byłym państwom w zakresie podatków dochodowych, zarówno indywidualnego, jak i korporacyjnego (PIT i CIT). To nie są duże pieniądze i logiczne by było, gdyby ich część pozostała na razie na terenach, z których je zebrano. Natomiast wpływy z podatku VAT musza być jak najszybciej scentralizowane. Pozwoli to na ogromne oszczędności administracyjne. Likwidacja pojęcia ‘transakcji wewnątrzwspólnotowej’ i ujednolicenie stawek VAT staną się finansowym priorytetem nowego rządu UE. Również emisja euro nabierze sensu, bowiem za tą walutą będą teraz stały gwarancje państwowego banku centralnego UE (a nie: międzynarodowego tworu finansowego, jakim jest dzisiaj Bank Europejski).

Pierwsze i najważniejsze ministerstwo – Spraw Zagranicznych – przejdzie chrzest bojowy tuż po 1 grudnia. Jeśli inne poważne państwa (Indie, Rosja, USA, Brazylia, Chiny, Arabia Saudyjska...) uznają nowy państwowy twór, będzie to sukces UE. Oczywiście sukces ten jest bardzo mało prawdopodobny. Rosja musiałaby przestać rozmawiać z Niemcami o gazociągu, a z Polską o mięsie. Jedynym partnerem do rozmów z Sergiejem Ławrowem będzie Catherine Ashton. Prawdopodobnie uznamy za sukces, jeśli minister Sikorski dostanie posadę radcy u baronessy Ashton, ale z pewnością żadne ministerstwo spraw zagranicznych spoza UE nie będzie się do niego już z niczym zwracało bezpośrednio. Ani Rosja, ani inne mocarstwa oczywiście nie są zainteresowane powstaniem nowego organizmu państwowego na mapie świata. No, może ewentualnie uzna się Puntland (samozwańczy fragment Somalii), tak jak to było z Kosowem czy Abchazją, ale Unia Europejska...? To zbyt niebezpieczne i szans na szybkie uznanie tego państwa nie widzę.

Niemniej z pewnością będziemy świadkami różnych dziwnych ruchów prawotwórczych w najbliższym czasie. To, co jest dzisiaj państwowe – zejdzie do rangi regionalnego. To oczywiście nie oznacza, że na tabliczkach na urzędach, formularzach czy pieczęciach z orzełkiem zniknie słowo “państwowy”. Nie, nie zniknie. Nadal będziemy sobie tu lokalnie mówili “Państwowe Archiwum”, “Państwowa Inspekcja Pracy” itp. Tyle, że w opinii rządów Chin, Japonii, USA czy Rosji – jedynym sensownym partnerem do rozmów będą instytucje “unijne” jako nadrzędne nad “państwowymi”. Polski prezydent, Lech Kaczyński (dawniej: Prezydent RP) będzie sobie mógł podpisać “w imieniu Polski” umowę o partnerstwie np. z gubernatorem prowincji Madras w Indiach, z Arnoldem Schwarzeneggerem, gubernatorem Kaliforni w USA albo z Siergiejem Bagapszem – szefem Abchazji (niezależnie od tego, czy Abchazja należy do Gruzji czy do Rosji).

I wylew państwowego patriotyzmu polegającego na nagłej trosce Sejmu o polska flagę nie zmieni biegu uruchomionego procesu.

21.11.09

 

 

Paweł Falicki,
dodany: 2009-11-22
Słowa kluczowe: Polska, UE, państwo,
KOMENTARZE:
Zaloguj się