14-03 - dzisiejsze rocznice:
- 6. reelekcji Wł.Putina na urząd prezydenta Rosji
- 20. komunikatu GUS o inflacji w ciągu 12 m-cy - 1360%
- 30. katastrofy w poblliżu lotniska Okęcie
- 46. złożenia Listu 34
- 61. mordu sądowego na Henryku Wieliczce ps."Lufa"
- 71. rozpadu Czechosłowacji
- 86. przyznania Polsce terenu na Westerplatte
- 105. założenia Chelsea Football Club
- 440. statutów Karnkowskiego
- 570. zawiązania Związku Pruskiego
Szukaj
Nowości
- KM - W obronie IPN - 12/01
- Poseł PiS A.Macierewicz poinformował - 28/11
- Na ile Polska jest niepodległa? - 10/11
- Nie zrozumcie mnie źle... - 10/10
- MAFIA HAZARDOWA. KOLEJNA ODSŁONA - 1/10
- Kultura po polsku - 23/09
- Change - 20/09
- Co dziad mógłby powiedzieć obrazowi - 18/09
- Fasada (o maliźnie...) - 18/09
- Pauza strategiczna dobiega końca - 18/09
Wiadomości bieżące
- Armagnac ma 700 lat
- AI chce odtajnienia śledztwa
- Stoch wygrał kwalifikacje
- Niemcy: wpadka policji
- Apel Komorowskiego do Sikorskiego
- Targi łowieckie w Mińsku
- Gdynia stolicą podróżników
- Białoruś - nie ma zgody na demonstrację
- Prezydent - kondolencje dla Kazachów
- Komorowski: debata tak, ale w klubie PO
Pauza strategiczna dobiega końca
Co wam przypomina zadowolenie płynące obfitym strumieniem z Niemiec i Rosji z okazji rezygnacji USA z instalowania elementów tarczy antyrakietowej w Polsce i Czechach?
Mnie na przykład przywraca pamięć o podobnej radości po wygraniu przez PO wyborów w Polsce i objęciu premierostwa przez Donalda Tuska. Czy dzisiejsza radość to logiczna konsekwencja tamtej z 2007 roku?
Ja myślę, że tak i z tego punktu widzenia Donald Tusk spełnił oczekiwania naszych potężnych sąsiadów.
Nie można być przecież tak naiwnym by sądzić, że w Berlinie i Moskwie pieją z zachwytu, jeżeli Polska skutecznie realizuje własną rację stanu i biją ze szczerego serca na trwogę, jak za „junty” Kaczyńskich, kiedy „zagrożona” jest polska demokracja.
Radość płynąca zza Odry i z Kremla, dla każdego trzeźwo myślącego człowieka świadczy o tym, że decyzja amerykańskich władz wychodzi naprzeciw interesom dwóch strategicznych partnerów Rosji i Niemiec, polegającym na rezygnacji USA ze ścisłego sojuszu z Polską i Europą środkowo-wschodnią, co przekłada się na uznanie tych państw, jako strefę wpływów Kremla zgodnie z duchem Jałty.
Nowy system obrony antyrakietowej, jaki zaproponował Obama to nic innego jak Inflanty rzucone Polsce i Czechom na otarcie łez i do wykorzystania, jako wytłumaczenie fiaska dotychczasowej polityki. Tusk i Sikorski chwycili się tej tratwy ratunkowej zapewniając bohatersko, że nowe rakiety będą mogły przechwytywać te wystrzelone z terytorium Rosji.
Gdyby tak było to prezydent Miedwiediew wstrzymałby się zapewne z komplementowaniem obecnej waszyngtońskiej administracji za „rozsądną i przemyślaną” decyzję.
Teraz ten obiecany przez USA „słoń w karafce” będzie w TVN24 i podobnych mu mediach przedstawiany, jako wieli sukces Donalda Tuska i „ostateczne rozwiązanie kwestii” naszego bezpieczeństwa.
Polski bezzębny już naród przełknie tą pigułkę i cieszyć się będzie jak małe dziecko z tego, że zamiast namacalnej szabelki obiecano mu w nieokreślonej przyszłości zdalnie sterowany samolot, którego jeszcze nikt na oczy nie widział.
Marzy mi się polski rząd, który znowu będzie budził swoimi poczynaniami niepokój w Berlinie i USA. Taki, który będzie wiedział, że polityka zagraniczna wybiegać powinna daleko w przyszłość i że Barak Obama kiedyś w końcu opuści Biały Dom. Taki rząd, który nie wierzy w raj na ziemi, wieczną szczęśliwość i pokój.
Jak uczy historia, w dziejach świata bywają jedynie dłuższe lub krótsze pauzy strategiczne. Właśnie na naszych oczach, jedna z najdłuższych takich pauz dobiega końca, a my znowu zostajemy sami z armią demontowaną przez psychiatrę Klicha, który swoja karierę zawdzięcza szefowaniu fundacji finansowanej prosto z Niemiec.
Mam jakieś obsesyjne przekonanie, że na polskim Titanicu do samego końca będzie wesoło, a naród będzie do ostatniego tchu tańczył w rytm podawany przez TVN24 i podobne mu media.



































Mała uwaga:
pan Klich nie jest psychiatrą, jest jedynie lekarzem, który miał kontakt z psychiatrycznym oddziałem ;-)
Na poważnie: pracował jako lekarz (a nie jako psychiatra) na takim oddziale.
Odsyłam do notki Traube'go
http://traube.salon24.pl/62032,bogdan-klich-nie-jest-psychiatra