14-03 - dzisiejsze rocznice:
- 6. reelekcji Wł.Putina na urząd prezydenta Rosji
- 20. komunikatu GUS o inflacji w ciągu 12 m-cy - 1360%
- 30. katastrofy w poblliżu lotniska Okęcie
- 46. złożenia Listu 34
- 61. mordu sądowego na Henryku Wieliczce ps."Lufa"
- 71. rozpadu Czechosłowacji
- 86. przyznania Polsce terenu na Westerplatte
- 105. założenia Chelsea Football Club
- 440. statutów Karnkowskiego
- 570. zawiązania Związku Pruskiego
Szukaj
Nowości
- KM - W obronie IPN - 12/01
- Poseł PiS A.Macierewicz poinformował - 28/11
- Na ile Polska jest niepodległa? - 10/11
- Nie zrozumcie mnie źle... - 10/10
- MAFIA HAZARDOWA. KOLEJNA ODSŁONA - 1/10
- Kultura po polsku - 23/09
- Change - 20/09
- Co dziad mógłby powiedzieć obrazowi - 18/09
- Fasada (o maliźnie...) - 18/09
- Pauza strategiczna dobiega końca - 18/09
Wiadomości bieżące
- Armagnac ma 700 lat
- AI chce odtajnienia śledztwa
- Stoch wygrał kwalifikacje
- Niemcy: wpadka policji
- Apel Komorowskiego do Sikorskiego
- Targi łowieckie w Mińsku
- Gdynia stolicą podróżników
- Białoruś - nie ma zgody na demonstrację
- Prezydent - kondolencje dla Kazachów
- Komorowski: debata tak, ale w klubie PO
POmysł na samorząd
Dzisiejsza Rzeczpospolita ujawnia stary-nowy pomysł Platformy Obywatelskiej na to, aby odnieść przygniatające zwycięstwo w wyborach samorządowych w dużych miastach, tj. zmiany ordynacji na większościową z okręgami jednomandatowymi. Oczywiście do tematu zabiera się na „za pięć dwunasta".
Pierwsza sprawa - idea narodziła się tuż po wygranych wyborach w 2007 roku. Jak dowiadujemy się z materiału Rzeczpospolitej: „Od kilku tygodni trwały w tej sprawie negocjacje". Dlaczego prace leżały odłogiem przez tak długi czas? Odpowiedź wydaje się aż nazbyt oczywista, wówczas jeszcze nie było wiadome, czy po trzech latach rządów poparcie będzie w dalszym ciągu na tyle wysokie, aby zmiana ordynacji była korzystna.
Druga sprawa - pomysł jednomandatowych okręgów nie jest najgorszy, pytanie tylko czy rzeczywiście powinniśmy zacząć jego wdrażanie od wyborów lokalnych. W końcu są to wybory, w których i tak szyldy partyjne mają najmniejsze znaczenie. Poza tym Platforma może się przeliczyć. Ciekawe, czy rzeczywiście szyld Platformy przyniósłby pewny mandat w większości okręgów. Śmiem w to wątpić, ponieważ skąd przekonanie, że inne partie zachowałyby się na tyle nieracjonalnie, aby kandydatów wystawić z logiem własnej formacji, a nie np. jako „Porozumienie dla Pcimia Dolnego" i dopiero po wyborach utworzyć odpowiednie kluby radnych? Wówczas zaś nie zdziwiłbym się, gdyby wybory te zakończyły się miernym wynikiem Platformy. Tym bardziej, że Polacy tradycyjnie nie lubią głosować na partie, a elektorat PO to wciąż w większości anty-PiS.
Trzecia sprawa - po co ta komedia? Jaki sens mają prowadzone od kilku tygodni rozmowy z PSL, skoro jest jasne, że ani SLD ani PiS na podobne rozwiązanie się nie zgodzą. Nawet jeżeli zostanie przygotowana odpowiednia ustawa to spotka się ona z wetem prezydenta i podtrzymaniem go przez opozycję. Tyle, że w rzeczywistości o to właśnie chodzi. Cała idea musi zakończyć się klapą, ale rzecz w tym, aby pokazać Polakom, że Tusk i Platforma chciały przybliżyć władzę obywatelowi, ale wredne Kaczory w zmowie z czerwonymi nie pozwolili. Taka szkoda, chcieliśmy, ale się nie udało.
Podsumowując, jest to wyjątkowo obłudna gra obliczona znów jedynie - a jakżeby inaczej - na zysk propagandowy. Gdyby Platforma rzeczywiście była zwolennikiem ordynacji większościowej, to zaczęłaby od tego co realne, czyli od zmian w prawie wyborczym dotyczącym elekcji do senatu, gdzie de facto ona funkcjonuje, ale w kuriozalnej formie. Tyle, że Platforma nie chce. Platforma jak zwykle chce tego samego - robić dobre wrażenie. Dlatego spokojnie, zmian nie będzie, a farsa musi zostać odegrana do samego końca. Obsada aktorska skompletowana, role rozdane, premierę kolejnego tematu zastępczego mamy już za sobą, a przed kilkanaście odcinków.


































