10-09 - dzisiejsze rocznice:
- 65. skazania na śmierć Quislinga
- 67. zajęcia Rzymu. przez Niemców
- 68. rozpoczęcia oblężenia Stalingradu przez niemiecką 6 Armię
- 71. masowego mordu na Polakach w Bydgoszczy
- 71. śmierci kpt. KOP Władysława Raginisa (ur.1908)
- 97. połączenia wybrzeży USA pierwszą autostradą
- 197. bitwy o jez.Erie
- 289. pokoju w Nystad
Szukaj
Nowości
- PO uruchamia - 9/08
- Paralizatory - 18/07
- Sukces zaplecza - 3/07
- KM - W obronie IPN - 12/01
- Poseł PiS A.Macierewicz poinformował - 28/11
- Na ile Polska jest niepodległa? - 10/11
- Nie zrozumcie mnie źle... - 10/10
- MAFIA HAZARDOWA. KOLEJNA ODSŁONA - 1/10
- Kultura po polsku - 23/09
- Change - 20/09
Cud mniemany, czyli Polaki i Amerykany
Twierdziłem kiedyś, że Obama jest takim amerykańskim Tuskiem i w wolnym tłumaczeniu „change” mogłoby brzmieć „cud”, bo mniej więcej tyle samo warte są oba te memy oraz telewizyjni kaznodzieje, którzy w taki oręż słowny zostali ubrani.
Istnieje jednak zasadnicza różnica między tymi panami.
Polski premier administruje krajem udając, że jest gospodarczym liberałem i że chce zwiększyć obszar wolności obywateli, a amerykański prezydent wręcz odwrotnie – twierdzi wprost, że trzeba przykręcić sobie mocniej śrubę i wzorem Europy zmusić wszystkich żeby się ubezpieczali.
Różnica jest więc taka, że jeden już może w pełni realizować się bohatersko pokonując trudności w innych ustrojach nieznane, a drugi dopiero marzy o wyhodowaniu sobie poletka, gdzie ku uciesze gawiedzi będzie mógł obietnice cudów roztrzepywać wszędzie i z pompą jak wprawdzie mało skuteczne, ale za to bardzo aromatyczne nawozy.
Innymi słowy Obama zmierza do tego, żeby Ameryka jeszcze bardziej i dramatycznie zaczęła zasługiwać na cud gospodarczy, a Tusk marzy o jak najskuteczniejszym podtrzymywaniu wiary elektoratu, że stać go na jakieś „change” czyli zmiany.
Widać więc, że sytuacja Polaków i Polski jest znacznie gorsza, bo wdrożony tu kiedyś socjalizm trzyma się świetnie i nie zanosi się w ogóle na to, że może być choć odrobinę osłabiony, a Stany Zjednoczone i ich obywatele mają jednak jeszcze szanse powiedzieć wyraźnie i głośno, gdzie mają takie cudowne zmiany.
Pozostaje teraz mieć nadzieję, że Amerykanie nie skarleli jeszcze zupełnie do socjalizmu i pamiętają ciągle, że dzięki wolności swoją potęgę zbudowali.
To również bardzo ważne dla nas.
Bo gdyby stał się kiedyś jednak jakiś cud dobrze byłoby wiedzieć, że jest jeszcze jakiś kraj cywilizowany do którego moglibyśmy dążyć chcąc wprowadzić prawdziwe zmiany.
KOMENTARZE:
Zaloguj się
































