11-03 - dzisiejsze rocznice:
- 6. zamachów w Madrycie
- 20. ogłoszenia niepodległości Litwy uroczystą deklaracją parlamentu
- 25. wyboru M.Gorbaczowa gensekiem KC KPZS
- 42. interpelacji posłów Znaku
- 52. uruchomienia Programu III Polskiego Radia
- 69. uchwały Lend-Lease Act
- 82. otwarcia Warszawskiego Ogrodu Zoologicznego
- 197. wejścia Rosjan do Berlina
- 401. wybuchu wojny polsko-rosyjskiej 1609-1618
Szukaj
Nowości
- KM - W obronie IPN - 12/01
- Poseł PiS A.Macierewicz poinformował - 28/11
- Na ile Polska jest niepodległa? - 10/11
- Nie zrozumcie mnie źle... - 10/10
- MAFIA HAZARDOWA. KOLEJNA ODSŁONA - 1/10
- Kultura po polsku - 23/09
- Change - 20/09
- Co dziad mógłby powiedzieć obrazowi - 18/09
- Fasada (o maliźnie...) - 18/09
- Pauza strategiczna dobiega końca - 18/09
Małżeństwo a Gang-Bang
Od wielu lat w laicyzującym się i bolszewizującym społeczeństwie następuje próba zrównania Małżeństwa z różnego rodzaju związkami typu homoseksualnego. Śmieszne jest to, że lewacy będący abnegatami w dziedzinie religii, zużywający masę śliny na opluwanie tradycyjnych wartości chrześcijańskich właśnie upatrzyli sobie ten starożytny, aksjologicznie trwały i chrześcijański termin na nazwę tych związków, które nie spełniają fundamentalnych wartości dla ludzkości, społeczeństw i wspólnot. Przejęcie tego terminu przez „wesołków" seksualnych, ma dwa zadania. Jedno w wymiarze jednostki a drugie w wymiarze totalitarnym.
Po pierwsze, stanowi próbę konwalidacji prawnej i społecznej, dziwnych związków dewiantów i odszczepieńców opartych głównie na preferencjach seksualnych, czyli oddawaniu się mężczyzn od tyłu, w odbytnicę, innym mężczyznom oraz kobiet, uwielbiającym, gdy inna kobieta wkłada im w pochwę język, palce i inne, najróżniejsze przedmioty a seksualność na niczym innym nie polega. W ten sposób to, co marginalne i dziwne - ma stać się typowe oraz podstawowe, a to, co jest wspaniałą ingrediencją do związku, ma stać się podstawą jego budowania. Małżonków nikt nie pyta, w jaki sposób uprawiają ze sobą miłość - bo to niczyja sprawa i może dostać po ryju. Pedałów też nikt nie pyta, bo nie musi, wszyscy to wiedzą, gdyż istota ich związku głównie na tym polega. Ktoś powie: „nie tylko". Ja odpowiem: GŁÓWNIE - bez tego elementu, związek dwóch mężczyzn możnaby bowim nazwać przyjaźnią. A przyjaźni, jakoś nikt nie pragnie „legalizować". W wymiarze totalitarnym próba przekształcenia instytucji małżeństwa z płodnego (w założeniu) związku mężczyzny i kobiety stanowi zamach na wartość podstawową, na główny punkt odniesienia do prawa naturalnego i tradycji. Gdy „małżeństwo" zostanie gruntownie oderwane od korzeni, gdyż będzie znaczyło związek dowolny (czyli taki, jaki określi państwowy prawodawca) a więc kobiety z mężczyzną, kobiety z kobietą, mężczyzny z mężczyzną, mężczyzny z owcą (bo dlaczego nie?), mężczyzny z 7-mio letnim dzieckiem (już są takie pomysły w Holandii) czy grupy przyjaciół spółkujących ze sobą nawzajem (gang-bang) - to upadnie ostatni bastion kulturowy, pryśnie najważniejszy punkt odniesienia, jaka jest różnica pomiędzy prawem opartym na zdrowym rozsądku a prawem pozytywnym, opartym na dowolnym chciejstwu prawodawcy. Gdy tego kompasu zabraknie będzie można urobić społeczeństwo w dowolny sposób, wmówić ludziom, że ważniejszy dyktator totalitarny od mamy i 13 tatusiów oraz, że u ręki widzimy nie 5 palców a 7. Bo niby dlaczego nie, jeżeli wszystko jest umowne, relatywistyczne a prawda jest jak dupa: każdy ma swoją? Dlatego, wnioskuję, by społeczeństwo walnęło się drewniakiem w głowę dla otrzeźwienia i zmusiło lewiznę, by łaskawie, tak jak w Traktacie Lizbońskim tak i w tej sprawie darowali sobie sięganie do tradycji chrześcijańskich, religijnych w ogóle oraz konserwatywnych a czerpali garściami, że swojej nowej-świeckiej tradycji. A forsujcie sobie prawo i doprowadzajcie do legalizacji związków wszelkich. Tylko nie nazywajcie tego małżeństwem. Niech to będzie właśnie „Gang-Bang". Jak to pięknie brzmi, prawie jak „Big Bang". I oczywiście, żadnych dzieci. Jeżeli z założenia tworzycie związek, który z natury nie może ich mieć lub będący zaprzeczeniem rodziny („Rodzina" to też słowo ugruntowane w chrześcijaństwie) to adoptujcie sobie pieska albo szympansa. Szympansa najlepiej z Hiszpanii, tam dzięki Zapatero będzie to zwierzątko miało podobne prawa jak dzieci.
I wtedy, może wszystko odbywać się tak: - Dzień dobry, chciałbym zarejestrować „Gang-Bang" z Edkiem, Mietkiem i ich kozą. - Bardzo proszę, w którym Urzędzie Stanu Luzackiego chcecie się zarejestrować? - W Śródmieściu. - Czy ma być urzędnik, urzędniczka, transwestyta czy też inna koza? Ubrany/na/ne czy rozebrany/na/ne? Przyjęcie odbędzie się w prezerwatywach czy bez? Bo jeśli bez, to prosimy o doniesienie odpowiednich badań lekarskich. - Chcemy adoptować kapucynkę, czy to się załatwia od razu? - Później, co najmniej dwójka z gangbangowców musi przynieść protokół z demokratycznego głosowania, że wasz związek decyduje się na przygarniecie brata mniejszego i wychowanie go w duchu tolerancji. Przesadzam? To przyjrzyjmy się proszę instytucji małżeństwa i zastanówmy się, które z poniższych skostniałych zasad ma szansę spełnić związek dwóch kochających się pedałków. Nawet, jeśli jest to „najpiękniejsza telewizyjna para": Związek małżeński oferuje mężczyznom i kobietom jako małżonkom dobro, którego nie mogą osiągnąć poza nim, a mianowicie wzajemne i całkowite ofiarowanie siebie drugiej osobie. Tak, więc małżeństwo jest tutaj rozumiane jako trwały związek pomiędzy mężem i żoną, jako dobro samo w sobie oraz jako dobro sprzyjające interesowi publicznemu. Małżeństwo, w tym znaczeniu, jest owocem doświadczenia wielu kultur. Prawo: trwały, egalitarny związek mężczyzny i kobiety powstały z ich woli w sposób sformalizowany określony jako swoista dwustronna czynność prawna zbliżona do kategorii umów. Religia: Małżeństwo w Kościele katolickim jest odczytywane z natury i kart Objawienia, aby było rozumiane zgodnie z Bożym planem. W ciągu wieków Kościół coraz bardziej poznaje małżeństwo i coraz precyzyjniej określa jego treść. Współczesne rozumienie małżeństwa - zgodnego z wolą Bożą - przedstawia kanon 1055 § 1 KPK. Małżeństwo jest przymierzem, zawartym dobrowolnie przez mężczyznę i kobietę, którzy utworzyli nierozerwalną wspólnotę życia, skierowaną z natury swojej do dobra małżonków oraz zrodzenia i wychowania dzieci.Małżeństwo ma służyć przede wszystkim istnieniu rodzaju ludzkiego, następnie współżyciu mężczyzny i kobiety, a wreszcie prawidłowemu skierowaniu pożądliwości. W prawie kanonicznym małżeństwo jest nierozerwalne, a dokładniej należałoby powiedzieć, że jest dozgonne. Wynika to z prawa Bożego naturalnego oraz wyraźnej woli Chrystusa wyrażonej na kartach Pisma Świętego (Mt 5, 31-32; 19, 4-6; Mk 10, 10-12; 1 Kor 7, 10-11; Rz 7, 1-3). Instytucja małżeństwa jest związkiem ustalonym w chwili Stworzenia, a nie "wynikiem jakiejś niesłusznej ingerencji społeczeństwa czy władzy, ani zewnętrznym narzuceniem jakiejś formy, ale stanowi wewnętrzny wymóg przymierza miłości małżeńskiej, które potwierdza się publicznie jako jedyne i wyłączne dla dochowania w ten sposób pełnej wierności wobec zamysłu Boga Stwórcy. Wierność ta daleka jest od krępowania wolności osoby zabezpiecza ją przed wszelkim subiektywizmem i relatywizmem i daje jej uczestnictwo w stwórczej Mądrości" (FC 11). Pojęcie małżeństwa łączy się ściśle z jego monogamicznym charakterem. Osoba w małżeństwie może całkowicie zaangażować się jedynie w związku jednego mężczyzny z jedną kobietą, a więc wykluczającym wielożeństwo, czyli poligamię. Nauka katolicka, wbrew teoriom ewolucjonistycznym, stwierdza i udowadnia, że małżeństwo monogamiczne jest jak najbardziej zgodne z naturą ludzką (Wundt, Schmidt). Społeczeństwo: Stabilność porządku małżeńskiego ma korzystny wpływ na społeczeństwo obywatelskie. Rodziny same w sobie stanowią małe społeczności, tworząc krąg zaufania między pokoleniami oraz między członkami rodzin obojga małżonków i są kluczowym składnikiem całego społeczeństwa. Małżeństwo jest "dobrotwórczą" instytucją, zwiększającą ludzki i społeczny kapitał.
To właśnie od rodzin, które dostarczają produktywnych pracowników i podatników, zależy nowoczesna gospodarka i demokracja. Nieprzerwane odnawianie ludzkiego kapitału jest niezbędnym składnikiem narodowej gospodarki, która w wielu społeczeństwach znajduje się w śmiertelnym niebezpieczeństwie ze względu na gwałtowne starzenie się populacji i rosnący niż demograficzny. To właśnie wewnątrz rodzin młodzi ludzie, pod czujnym okiem swoich rodziców, otrzymują i rozwijają stabilne wzorce pracy i niezależności, a to z kolei dostarcza podstaw do rozwoju użytecznych umiejętności i uzyskania zawodu. Co więcej, małżeństwo ukierunkowuje interesy jednostki poza jej indywidualne dobro, przez co zmniejsza tendencje poszczególnych osób czy grup do podejmowania pochopnych czy nierozważnych decyzji, które mogą roztrwonić dziedzictwo przyszłych pokoleń. Rodziny dostarczają także swoistego zaufania i kapitału, który służy jako podstawa prężnie działających małych przedsiębiorstw (jak również i dużych korporacji), a te są konieczne do dynamicznego rozwoju narodowej gospodarki. Dobrze funkcjonujące małżeństwa służą ochronie politycznej wolności i sprzyjają ograniczonemu wpływowi rządu na życie obywateli. Wartości i wychowanie: Małżeństwo jest wyjątkowym dobrem ludzkim, uszlachetniającym i udoskonalającym społeczną i seksualną naturę człowieka. Żonaci mężczyźni zyskują moralną i osobistą dyscyplinę, stabilne życie rodzinne i możliwość uczestniczenia w wychowaniu swoich dzieci. Natomiast zamężne kobiety otrzymują stabilizację i opiekę, uznanie ojcostwa ich dzieci, a także podział odpowiedzialności i wsparcie emocjonalne w wychowywaniu potomstwa. Dobre związki budują zwykle te pary, które poświęcają się instytucji małżeństwa, wypełniając z oddaniem dobrowolnie wybrane obowiązki żony i matki lub męża i ojca, jak również dzieląc moralne zaangażowanie w stałość i wierność małżeńską. Z fundamentalnych zasad naszej tradycji małżeństwa wynika etyka, która wymaga stałości, wzajemnej wierności i opieki, jak również zakazująca przemocy i wykorzystywania seksualnego, gdyż mężczyzna i kobieta ślubują wzajemnie się kochać „w zdrowiu i chorobie", „na dobre i na złe" i zwykle „dopóki śmierć nas nie rozłączy". Małżeństwo chroni i sprzyja szczęściu dzieci. Środowisko rodzinne stworzone na kanwie małżeństwa pozwala dzieciom rosnąć, dojrzewać i rozwijać się. Jest ono źródłem cnót dla dzieci, które uczą się funkcjonowania w społeczeństwie nie tylko od rodziców, ale również od rodzeństwa. W szczególności rodzina oparta na małżeństwie zaspokaja potrzebę dzieci do wiedzy o ich biologicznych korzeniach, łączy ich z matką i ojcem, tworząc ramy miłości do wychowania potomstwa, nadzoruje ich edukację i osobisty rozwój, a także utwierdza ich tożsamość, gdy uczą się one poruszać w świecie. http://myidziecko.pl/Dziesiec-zasad-dotyczacych-malzenstwa-i-rodziny-czec-I.html

http://myidziecko.pl/Dziesiec-zasad-dotyczacych-malzenstwa-i-rodziny-czec-II.html
I jeszcze jedno!!!
Ja też mam prawo PIĘKNIE SIĘ RÓŻNIĆ OD WSZELKIEJ MAŚCI ZBOCZEŃCÓW, dlatego pragnę by mówiąc "jestem w związku małżeńskim" nie mnie nie brał za potencjalnego homoseksualistę, pedofila, zoofila czy lezbę brzydką jak lekkoatletka z NRD. A w dodatku, by nie wyobrażał sobie wszystkiego najgorszego o mojej żonie.
dodany: 2009-06-30


































