10-09 - dzisiejsze rocznice:
- 65. skazania na śmierć Quislinga
- 67. zajęcia Rzymu. przez Niemców
- 68. rozpoczęcia oblężenia Stalingradu przez niemiecką 6 Armię
- 71. masowego mordu na Polakach w Bydgoszczy
- 71. śmierci kpt. KOP Władysława Raginisa (ur.1908)
- 97. połączenia wybrzeży USA pierwszą autostradą
- 197. bitwy o jez.Erie
- 289. pokoju w Nystad
Szukaj
Nowości
- PO uruchamia - 9/08
- Paralizatory - 18/07
- Sukces zaplecza - 3/07
- KM - W obronie IPN - 12/01
- Poseł PiS A.Macierewicz poinformował - 28/11
- Na ile Polska jest niepodległa? - 10/11
- Nie zrozumcie mnie źle... - 10/10
- MAFIA HAZARDOWA. KOLEJNA ODSŁONA - 1/10
- Kultura po polsku - 23/09
- Change - 20/09
Wiadomości bieżące
Janusz Krasiński - "polski Sołżenicyn"
Bohun: 'Janusz Krasiński - "polski Sołżenicyn"'
librarianka: 'Na dnie rozpaczy'
Redakcja BiblioNETki poleca!
Książka: Twarzą do ściany (Krasiński Janusz)
Data dodania: 2008-07-09 14:10:37
Autor: Bohun
recenzja pochodzi z portalu BiblioNETka
W czasie lektury drugiego tomu
czteroczęściowego cyklu Janusza Krasińskiego, pokazującego
powojenną Polskę oczami prześladowanych uczestników
podziemia niepodległościowego, przychodzi na myśl "Archipelag
Gułag" Aleksandra Sołżenicyna. Krasiński - podobnie jak
Sołżenicyn - opisuje losy nie jednego, lecz bardzo wielu ludzi
umieszczonych w stalinowskich więzieniach, dzięki czemu czytelnik
otrzymuje obraz dziejów całego pokolenia. I podobnie jak u
Sołżenicyna, poznaje kolejne etapy losu więźnia - od prowokacji i
aresztowania, poprzez śledztwo, proces (tom pierwszy), więzienie
(tom drugi), aż po uwolnienie (to w trzecim tomie cyklu).
Ramy
czasowe powieści "Twarzą do ściany" obejmują okres od
lipca 1948 do 5 marca 1953 (data śmierci Stalina), a ramy
przestrzenne ograniczone są do jednego miejsca - Wronek. Miejscowość
ta dzisiaj kojarzy sie raczej z producentem sprzętu AGD (Amica) oraz
- do niedawna - z klubem piłkarskim, ale w czasach stalinowskich
znajdowało się tam jedno z najcięższych więzień. Wraz z głównym
bohaterem Krasińskiego - Szymonem Bolestą poznajemy kolejne
pomieszczenia zakładu karnego (cele zbiorowe, "pojedynki",
karcer, cele dla uprzywilejowanych więźniów, więzienny
szpital, "umieralnia", cela, w której dokonywano
egzekucji, spacerniak). Poznajemy też wcześniejsze, okupacyjne losy
Bolesty (w tym zakresie "Twarzą do ściany" uzupełnia
wątki zarysowane w "Na stracenie"). Ale przede wszystkim -
wysłuchujemy współwięźniów, którzy
opowiadają swoje tragiczne i powikłane życiorysy.
Dobrze
jest czytając "Twarzą do ściany" mieć na biurku
opracowania historyczne dotyczące okresu stalinowskiego. Dobrze
jest, czytając dramatyczne opisy śmierci we wroneckim więzieniu
Kazimierza Pużaka[1] czy Wacława Lipińskiego[2], wiedzieć, że
mowa o najwybitniejszych polskich działaczach politycznych, o elicie
Polski niepodległej, na której komuniści dokonali brutalnego
aktu eksterminacji. Z kolei poznając historię kapitana Zbigniewa
Kuleszy "Młota"[3] dobrze jest sięgnąć najpierw po
wydany przez IPN "Atlas polskiego podziemia niepodległościowego
1944-1956", w którym czytamy: "Wiosną 1945 roku z
ramienia Okręgu Białystok NZW skierowano tam [tj. na Mazowsze -
Bohun] kpt. Zbigniewa Kuleszę »Młota«, Grawicza",
»Oleśnickiego«, z zadaniem objęcia funkcji komendanta.
Już w grudniu 1945 r. dowodzona przez niego jednostka została
przekształcona w Inspektorat »Orawa« (...), z której
z kolei w połowie 1946 r. powstał Okręg »Mazowsze«
(...). W kwietniu 1947 r. kpt. »Młot« ujawnił się.
Choć nie zostawił przejrzystych rozkazów, z amnestii
skorzystała liczna część kadry i wielu żołnierzy. Grupa
podoficerów, którzy się nie ujawnili, zdecydowała się
kontynuować działalność"[4]. Te suche fakty podane w
"Atlasie" ożywają w książce Krasińskiego. Czytelnik
wysłuchuje dramatycznej spowiedzi "Krwawego Młota" i
zaczyna rozumieć, jakie były okoliczności i przesłanki ujawnienia
się kpt. Kuleszy i jak to się stało, że wbrew formalnym
zapewnieniom komunistycznych władz znalazł się on w więzieniu.
Siłą książki Krasińskiego jest jej realizm (autor bazuje
w dużej mierze na własnych przeżyciach), autentyczność i
szczerość - czytelnik ma wrażenie, że wraz z głównym
bohaterem odbywa karę, czuje smród więziennej celi, słyszy
wokół siebie kaszel gruźlików, celowo umieszczonych
przez władze więzienne wraz ze zdrowymi więźniami, aby ich
zarazić, i odczuwa strach przez zarażeniem, a potem obawia się
strasznej pokusy, na którą wystawi go "spec"
[oficer służby więziennej - Bohun]- zgoda UB na leczenie więźnia
w zamian za zgodę więźnia na współpracę z UB.
Drugą
zaletą książki są emocje, które ona rozpala. Ot, choćby
przepiękny monolog jednego z więźniów (zwanego
Otello-Paganini): "Takiej dziewczynie coś się należy, jakieś
uznanie, no nie? Bo to nie jest jakaś tam miłostka, jakiś
mieszczański romans z bukiecikiem fiołków i perfumowanymi
liścikami. Tu było i szczucie, i gnojenie, i branie na strach, żeby
się go wyrzekła i pomogła im dołożyć mu do wyroku. (...) Tu się
liczy wierność dziewczyny. I to nie ta wierność jakiemuś
kasiarzowi, na którego warto poczekać, bo zagrzebał gdzieś
wyprute z sejfu miliony. Ale wierność facetowi takiemu jak my, co
za wolność i niepodległość. Tu się liczy poświęcenie i te
nocki na golasa, nie na kanapie, a w karcerze. I pieszczotki nie z
tobą, ale z zimnym "śledziem" [tak więźniowie określali
śledczego - Bohun], co jej każe nago zimą przy otwartym oknie i
ten flirt: "Gadaj kurwo, nie kryj go!". Kto wtedy milczy,
to cię kocha i wart jest pieśni. Gdybym ja miał taką dziewczynę,
jak rany Boga (...) pisałbym dla niej muzykę. (...) Napiszę wielką
sonatę dla polskiej dziewczyny, której miłość poddano
takiej próbie, o jakiej nie śniło się ani Verdiemu, ani
nawet Wagnerowi"[5]. To chyba jeden z najpiękniejszych hymnów
na cześć miłości w polskiej literaturze! Robi większe wrażenie
niż "Dzieje Tristana i Izoldy" lub "Cierpienia
młodego Wertera".
W tej powieści - inaczej niż w tomie
pierwszym cyklu - nie brakuje warstwy moralnej. Autor zrezygnował z
pomijania tej sfery, co należy uznać za trafną decyzję. "Twarzą
do ściany" jest w niektórych miejscach wręcz etycznym
traktatem o więziennej moralności. "Musisz wierzyć w ludzi.
Komuna w każdym chciałaby zniszczyć tę wiarę"[6], "Nie
wolno ci nienawiści do ustroju przenosić na człowieka"[7],
"potrafiła zrozumieć skalę moralnych znaczeń, przedłożyć
solidarność więzienną nad żądzę osobistych porachunków.
(...) pogardziła zemstą"[8], "Wolność mój drogi,
możesz znaleźć tylko w sobie i to tylko tu"[9], "Ale
właściwie dlaczego odmówił? Dlaczego jeszcze raz odrzucił
szansę na wcześniejsze wyjście? (...) Sumienie? Człowiek kocha
słońce, a sumienie... Czym ono jest w porównaniu z tym
źródłem życia? Jednakże spoglądając przez kraty na jasne
niebo czuł się jak żołnierz, któremu łaskawie pozwolono
złożyć broń na jakichś wyjątkowo haniebnych warunkach, a on
odrzucił tę łaskę i podjął na nowo śmiertelna walkę.
Śmiertelną i rozpaczliwie samotną. (...) rozpierała go duma"[10].
Największe natężenie emocji czeka na czytelnika w
końcowych partiach dzieła, gdy wyczerpani, złamani, pozbawieni
nadziei więźniowie powoli konają, majacząc w półprzytomnym
stanie: "Mamo, mamo, otwórz, to my! Nie płacz no,
przyszliśmy. Spod Kaługi do Słomczyna. Są jeszcze nasi w lesie?
Nie bój się o nas, mamo. Powiesz im, że jesteśmy tu, że
wróciliśmy do Polski. Polski?... Nie, tu już Rosja, Stachu,
my musimy dalej... Tu Sowiecie nas wybiją"[11]. Właśnie w
takim momencie więźniowie dowiadują się o śmierci Stalina.
Zakończenie powieści jest wręcz brawurowe!
Porównując
Krasińskiego do Sołżenicyna warto wspomnieć o jeszcze jednym
podobieństwie. Znany był spór Sołżenicyna z Warłamem
Szałamowem na temat tego, jaki wpływ miał łagier na więźniów.
Szałamow (podobnie jak nasz Tadeusz Borowski) twierdził, że łagry
ujawniały zwierzęcą, złą stronę ludzkiej natury. Sołżenicyn
miał przeciwne zdanie. Pogląd Krasińskiego jest bliski
Sołżenicynowskiemu - więzienie nie jest w stanie zniszczyć w
człowieku tych ukrytych pokładów dobra, które w nim
tkwią. Nawet w najbardziej ekstremalnych warunkach człowiek potrafi
bronić pewnych wartości wyższych, nie myśli tylko o sobie, gotów
jest narażać się dla innych, podejmując niewyobrażalne ryzyko,
nie jest więc całkowicie zwierzęciem. Dowodów na to w
książce jest aż nazbyt wiele, choćby postawa doktora Bruna,
ratującego współwięźniów chorych na gruźlicę, czy
też zachowanie Szymona Bolesty, który gwałtownie domagał
się lekarza dla umierającego współwięźnia, za co trafił
do karceru i czego omal nie przepłacił życiem. Ta warstwa powieści
powoduje, że - mimo iż mamy do czynienia z poruszającą relacją z
piekła - wymowa powieści jest w pewnej części optymistyczna.
---
[1] Janusz Krasiński, "Twarzą do ściany",
wyd. Arcana, 2006, s. 267-296
[2] Op. cit., s. 53-55, 91-93.
[3]
Op. cit., s. 232-258.
[4] "Atlas polskiego podziemia
niepodległościowego 1944-1956", Wydawnictwo IPN, 2007, s.
230.
[5] Janusz Krasiński, op. cit., s. 76-77.
[6] Op. cit.,
s. 119.
[7] Op. cit., s. 119.
[8] Op. cit., s. 121.
[9] Op.
cit., s. 159.
[10] Op. cit., s. 166.
[11] Op. cit., s. 351.
























