≫
11-03 - dzisiejsze rocznice:
- 6. zamachów w Madrycie
- 20. ogłoszenia niepodległości Litwy uroczystą deklaracją parlamentu
- 25. wyboru M.Gorbaczowa gensekiem KC KPZS
- 42. interpelacji posłów Znaku
- 52. uruchomienia Programu III Polskiego Radia
- 69. uchwały Lend-Lease Act
- 82. otwarcia Warszawskiego Ogrodu Zoologicznego
- 197. wejścia Rosjan do Berlina
- 401. wybuchu wojny polsko-rosyjskiej 1609-1618
Szukaj
Nowości
- KM - W obronie IPN - 12/01
- Poseł PiS A.Macierewicz poinformował - 28/11
- Na ile Polska jest niepodległa? - 10/11
- Nie zrozumcie mnie źle... - 10/10
- MAFIA HAZARDOWA. KOLEJNA ODSŁONA - 1/10
- Kultura po polsku - 23/09
- Change - 20/09
- Co dziad mógłby powiedzieć obrazowi - 18/09
- Fasada (o maliźnie...) - 18/09
- Pauza strategiczna dobiega końca - 18/09
Publikacje Aleksander Ścios
Wyniki od 1 do 10 z 121.
Czy pułkownik rozkazuje marszałkowi?
Zdjęcie po lewej - marszałek Bronisław Komorowski (fot.Yarrok). „Nie znam takiego przypadku, żeby ktoś potwierdził, że znał i się przyjaźnił z tego rodzaju postaciami.” – wyznał szczerze Bronisław Komorowski, pytany przed dwoma tygodniami w radiowej Trójce, czy jego zdaniem Aleksander Lichocki i Wojciech Sumliński, mieli związki z Komisją Weryfikacyjną.
AFERA "MARSZAŁKOWA" - 1
"Muszę zobaczyć aneks przed publikacją" – oświadczył przed wieloma miesiącami Bronisław Komorowski, tuż po tym, jak Kancelaria Prezydenta poinformowała, że rozważa on ujawnienie aneksu do Raportu z weryfikacji WSI.
AFERA „MARSZAŁKOWA” – 2
By móc ocenić rolę Bronisława Komorowskiego w tzw. „aferze aneksowej” trzeba cofnąć się do lat 2000-2001. Wydaje się, że w tym właśnie czasie mogły mieć miejsce zdarzenia, których konsekwencji pan Komorowski obawiał się, od chwili wezwania przez Komisję Weryfikacyjną WSI.
AFERA "MARSZAŁKOWA" - 3
Wynika z tej historii, że pan Komorowski ma słabą pamięć lub skomentuje swoje znajomości podobnie, jak tę z Aleksandrem Lichockim, - „Nie znam takiego przypadku, żeby ktoś potwierdził, że znał i się przyjaźnił z tego rodzaju postaciami.”.
AFERA "MARSZAŁKOWA" - 4
Chodzi o sprawy, które w większości wypadków były opisywane w prasie. Dotyczyły decyzji, podejmowanych przez Bronisława Komorowskiego w okresie, gdy był ministrem obrony, przysparzających pewnym bardzo ważnym ludziom czy ich rodzinom różnych wartości. Te decyzje w świetle prawa, a z całą pewnością w świetle dobrych obyczajów, były nieuzasadnione. Były też inne kwestie, o których nie mogę tutaj mówić. I dziwi mnie, że media się tym kompletnie nie zajęły. Nie zaczęły drążyć, pytać.
AFERA "MARSZAŁKOWA" - 5.
Pisząc o faktycznej AFERZE „MARSZAŁKOWEJ” nie sposób przemilczeć roli, jaką odegrały w niej media, a w szczególności kilku zasłużonych dla sprawy dziennikarzy. Nie byłoby możliwe, przeprowadzenie przez ludzi służb specjalnych tej kombinacji operacyjnej, gdyby nie zaangażowano w nią mediów i nie przydzielono im bardzo precyzyjnych zadań.
AFERA „MARSZAŁKOWA” – 6
„W przypadku pana Sumlińskiego mamy do czynienia z zarzutem jakiegoś przestępstwa, polegającego na tym, że ktoś coś komuś obiecał, czyli pozytywną weryfikację. A jak wiadomo, ten zarzut się nie zrealizował, gdyż Leszek Tobiasz nie został pozytywnie zweryfikowany. Nie było przekazanych żadnych pieniędzy, proces opiera się na zeznaniach jednego człowieka i na mitomanii pułkownika WSW. Dlatego mam wrażenie, że mamy do czynienia w tej sprawie z grą służb - która została zainscenizowana, oszukując prokuraturę i sąd."
AFERA "MARSZAŁKOWA" - 7
Zestawienie to wskazuje, jak realizowano kombinację operacyjną i w jaki sposób przebiegała ścisła współpraca dziennikarzy „Dziennika” ze służbami (SKW, ABW) i politykami PO. Jak już napisałem wcześniej – cała kombinacja byłaby niemożliwa do zrealizowania bez udziału mediów. Wszystkie cytowane poniżej artykuły „Dziennika” są autorstwa Anny Marszałek, w kilku przypadkach rolę przejął Paweł Reszka.
Polska według Bucharina
Może ktoś zechce zdefiniować, jaka to organizacja, policja polityczna lub środowisko sprawiło, że w III RP, niepodległym i demokratycznym państwie, społeczeństwo uznaje donosicielstwo za rzecz naturalną, a agentów bezpieki nazywa bohaterami?
Szewcy i politycy
W ostatnich dniach dwa głosy, dwóch ludzi różnych, a dziwnie podobnych, wydały mi się owym „dziamdzianiem się w sobie” tak mocnym i wyraźnym, że warto poświęcić im chwilę. Tym bardziej, że są to postaci „epokowe” dla III RP i nie sposób wyobrazić sobie dzisiejszego państwa bez udziału naszych bohaterów. Obie figury na tyle wyraziste, jakby żywcem wyjęte ze sztuki Witkiewicza; pierwszego, zatem nazwę Hiper-Robociarzem, drugiego zaś Prokuratorem Scurvy.
Wyniki od 1 do 10 z 121.
Czy pułkownik rozkazuje marszałkowi?
Zdjęcie po lewej - marszałek Bronisław Komorowski (fot.Yarrok). „Nie znam takiego przypadku, żeby ktoś potwierdził, że znał i się przyjaźnił z tego rodzaju postaciami.” – wyznał szczerze Bronisław Komorowski, pytany przed dwoma tygodniami w radiowej Trójce, czy jego zdaniem Aleksander Lichocki i Wojciech Sumliński, mieli związki z Komisją Weryfikacyjną.
AFERA "MARSZAŁKOWA" - 1
"Muszę zobaczyć aneks przed publikacją" – oświadczył przed wieloma miesiącami Bronisław Komorowski, tuż po tym, jak Kancelaria Prezydenta poinformowała, że rozważa on ujawnienie aneksu do Raportu z weryfikacji WSI.
AFERA „MARSZAŁKOWA” – 2
By móc ocenić rolę Bronisława Komorowskiego w tzw. „aferze aneksowej” trzeba cofnąć się do lat 2000-2001. Wydaje się, że w tym właśnie czasie mogły mieć miejsce zdarzenia, których konsekwencji pan Komorowski obawiał się, od chwili wezwania przez Komisję Weryfikacyjną WSI.
AFERA "MARSZAŁKOWA" - 3
Wynika z tej historii, że pan Komorowski ma słabą pamięć lub skomentuje swoje znajomości podobnie, jak tę z Aleksandrem Lichockim, - „Nie znam takiego przypadku, żeby ktoś potwierdził, że znał i się przyjaźnił z tego rodzaju postaciami.”.
AFERA "MARSZAŁKOWA" - 4
Chodzi o sprawy, które w większości wypadków były opisywane w prasie. Dotyczyły decyzji, podejmowanych przez Bronisława Komorowskiego w okresie, gdy był ministrem obrony, przysparzających pewnym bardzo ważnym ludziom czy ich rodzinom różnych wartości. Te decyzje w świetle prawa, a z całą pewnością w świetle dobrych obyczajów, były nieuzasadnione. Były też inne kwestie, o których nie mogę tutaj mówić. I dziwi mnie, że media się tym kompletnie nie zajęły. Nie zaczęły drążyć, pytać.
AFERA "MARSZAŁKOWA" - 5.
Pisząc o faktycznej AFERZE „MARSZAŁKOWEJ” nie sposób przemilczeć roli, jaką odegrały w niej media, a w szczególności kilku zasłużonych dla sprawy dziennikarzy. Nie byłoby możliwe, przeprowadzenie przez ludzi służb specjalnych tej kombinacji operacyjnej, gdyby nie zaangażowano w nią mediów i nie przydzielono im bardzo precyzyjnych zadań.
AFERA „MARSZAŁKOWA” – 6
„W przypadku pana Sumlińskiego mamy do czynienia z zarzutem jakiegoś przestępstwa, polegającego na tym, że ktoś coś komuś obiecał, czyli pozytywną weryfikację. A jak wiadomo, ten zarzut się nie zrealizował, gdyż Leszek Tobiasz nie został pozytywnie zweryfikowany. Nie było przekazanych żadnych pieniędzy, proces opiera się na zeznaniach jednego człowieka i na mitomanii pułkownika WSW. Dlatego mam wrażenie, że mamy do czynienia w tej sprawie z grą służb - która została zainscenizowana, oszukując prokuraturę i sąd."
AFERA "MARSZAŁKOWA" - 7
Zestawienie to wskazuje, jak realizowano kombinację operacyjną i w jaki sposób przebiegała ścisła współpraca dziennikarzy „Dziennika” ze służbami (SKW, ABW) i politykami PO. Jak już napisałem wcześniej – cała kombinacja byłaby niemożliwa do zrealizowania bez udziału mediów. Wszystkie cytowane poniżej artykuły „Dziennika” są autorstwa Anny Marszałek, w kilku przypadkach rolę przejął Paweł Reszka.
Polska według Bucharina
Może ktoś zechce zdefiniować, jaka to organizacja, policja polityczna lub środowisko sprawiło, że w III RP, niepodległym i demokratycznym państwie, społeczeństwo uznaje donosicielstwo za rzecz naturalną, a agentów bezpieki nazywa bohaterami?
Szewcy i politycy
W ostatnich dniach dwa głosy, dwóch ludzi różnych, a dziwnie podobnych, wydały mi się owym „dziamdzianiem się w sobie” tak mocnym i wyraźnym, że warto poświęcić im chwilę. Tym bardziej, że są to postaci „epokowe” dla III RP i nie sposób wyobrazić sobie dzisiejszego państwa bez udziału naszych bohaterów. Obie figury na tyle wyraziste, jakby żywcem wyjęte ze sztuki Witkiewicza; pierwszego, zatem nazwę Hiper-Robociarzem, drugiego zaś Prokuratorem Scurvy. 
















